„Należę do osób, które regularnie borykają się w mniejszym lub w większym stopniu z różnymi problemami skórnymi: suchością naskórka, podrażnieniami, łuszczeniem. W wieku szkolnym zdiagnozowano u mnie AZS, które wówczas leczono głównie objawowo za pomocą sterydów lub popularnych do dziś aptecznych emolientów, w składzie których bardzo często znaleźć można detergenty, parabeny, konserwanty czy oleje mineralne – czyli nic dobrego dla skóry atopowej. Przez ostatnie lata wypróbowałam wiele kremów do rąk, by znaleźć taki, który nie przyniesie ulgi na chwilę, ale na dłużej. Który długotrwale nawilży skórę i zahamuje łuszczenie. Sięgałam po naprawdę różne kremy – tańsze, droższe, apteczne i drogeryjne, ale żaden nie spełnił w stu procentach moich oczekiwań. Zrobił to dopiero trochę niepozorny naturalny krem do rąk polskiej marki MELLI Care, na który natknęłam się w na początku kwietnia podczas poznańskiej edycji Wolnego Targu. To zdecydowanie najlepszy krem do rąk, jakiego dotychczas używałam i bardzo żałuję, że nie powstał kilka-kilkanaście lat temu. Krem długotrwale nawilża skórę dłoni, a także łagodzi podrażnienia. Już jego niewielka ilość „pracuje” na skórze przez kilka godzin – i to naprawdę czuć. Wchłania się błyskawicznie, ma gęstą konsystencję, czyli taką, jaką lubię. Wyróżnia się też naprawdę „ciekawym”, orzeźwiającym, cytrusowym zapachem – za sprawą oleju cytrynowego i paczuli. Z pewnością na kondycję mojej skóry wpływa choroba Hashimoto oraz niedoczynność tarczycy, które zdiagnozowano u mnie dopiero na studiach, choć wiele wskazuje na to, że miałam z nimi do czynienia znacznie, znacznie wcześniej”.

 

Autorka bloga Kupuję Polskie Produkty